












| |
Przyjmując Boży plan w codziennym życiu
Otrzymaliśmy
wspaniały Boży plan.
Czytając słowa listu do
Efezjan mówiące o tym jak wielkich rzeczy Pan dokonał i przygotował dla
naszego życia, możemy mieć poczucie, że nigdy nie powinniśmy zwątpić ani upaść.
A jednak jest inaczej. Okoliczności życia sprawiają, że
pojawiają się pytania.
Pojawiają się momenty kiedy mamy wrażenie, że wszystkie wydarzenia
życia przeczą temu, co wypowiedział Bóg. Zaczynamy wątpić, czy Bóg nas nadal miłuje, czy pragnie nas prowadzić swoją
drogą.
Historia Joba wykazuje, że moce ciemności próbują się
posłużyć złymi okolicznościami. Gdy szatan przyszedł przed Boże oblicze by
licytować się w sprawie Joba, mówił o stworzeniu takiej sytuacji, w której
zacznie on wątpić w Bożą miłość i opiekę.
W dzisiejszym rozważaniu chcemy
spojrzeć na życie autora wspaniałego listu do Efezjan.
W jaki sposób apostoł Paweł doświadczał w codziennym życiu zapisanych w liście
prawd?
Jak odkrywał on Boży plan w różnych okolicznościach
życia?
To ważne pytania, gdyż odpowiedzi na nie mają bezpośredni wpływ na nasze
duchowe życie.
Wydaje się, że wszyscy rozumiemy, że życie jest duchowym bojem. Gdy zapytamy
chrześcijan, czy droga ich życia jest prostą i szeroką, na której nie ma pytań,
cieni, wątpliwości, większość odpowie, że nie. Wszyscy mamy świadomość, że
"musimy przejść przez wiele ucisków, aby wejść do Królestwa Bożego" (Dz. 14,22).
A jednak nadchodzą momenty, w których okazuje się, że nie byliśmy gotowi na
kolejne wyzwania życia. Upadamy na duchu. Pojawiają się wątpliwości. Wołamy o
pomoc. Pytamy o kierunek, którym mamy podążać...
Wydarzenie, którego opis przeczytamy,
wpisane jest w podróż apostoła Pawła do Rzymu. Pod koniec trzeciej
podróży misyjnej, gdy apostoł Paweł żegnał się ze starszymi z Efezu, powiedział: Dz.Ap. 20:23
„Idę do Jerozolimy nie wiedząc co mnie tam spotka, prócz tego, o czym mnie
Duch Święty w każdym mieście upewnia, że mnie czekają więzy i uciski”
Paweł przybywa do Jerozolimy, zostaje aresztowany, przeniesiony do Cezarei,
gdzie przebywa przez 2 lata. Ponieważ podczas rozpraw odwołał się do cesarza,
zostaje odesłany do Rzymu.
Dzieje Apostolskiej 27,1-44
Słowo Boże mówi, że Paweł zostaje
umieszczony na statku i
znajduje się w rękach setnika Juliusza. Bóg sprawia, że u boku Pawła
pojawia się też Arystarch, o którym apostoł mówi w liście do Kolosan jako o współwięźniu
(Kol.4,10).
Wraz z Pawłem na statku przypuszczalnie podróżuje Łukasz. Możemy to wnioskować
na podstawie tego, że jako autor Dziejów Apostolskich czasami używa on 3 osoby
liczby mnogiej, a innym razem 1 osoby liczby mnogiej (np. w przeczytanym
fragmencie „wypłynęliśmy”)
co stanowi świadectwo jego udziału w niektórych z opisanych wydarzeń.
Okręt zawija do Sydonu i następnie Miry, gdzie Paweł zostaje przeniesiony na
statek zdążający z Aleksandrii do Rzymu (najprawdopodobniej wiózł on zboże z
Egiptu, który pełnił w tym czasie rolę spichlerza Rzymu).
Droga, którą płynie statek jest okrężna, gdyż silne zachodnie
wiatry uniemożliwia ją żeglugę po Morzu Egejskim. Po wielu dniach zmagań okręt
chroni się za wybrzeżem Krety i cumuje w małym porcie noszącym nazwę Piękne
Przystanie.
Ponieważ nie jest to miejsce, w którym załoga mogłaby spędzić zimę, żeglarze
postanawiają płynąć wzdłuż wybrzeża do Feniksu, większego miasta, bardziej
przystosowanego do przezimowania.
Jednak apostoł Paweł doradza, by pozostać w porcie. Głos Pawła, jest głosem rozsądku.
Dzień postu, o którym czytamy, to żydowski Dzień Pokuty.
Przypadał on w pierwszej połowie października. Zgodnie z ówczesną praktyką
nawigacyjną żegluga w okresie późniejszym niż wrzesień uznawana była za
niebezpieczną, a począwszy od listopada za wręcz niemożliwą. Należy przy tym
pamiętać, że dawne okręty nie były wyposażone w sekstanty i kompasy, i
przy całkowitym zachmurzeniu były pozbawione jakichkolwiek środków do określenia
położenia.
Ostatnie słowo miał w tym wypadku setnik, który był najstarszym
rangą oficerem na statku.
Setnik odrzuca radę Pawła i przychyla się do głosu właściciela okrętu.
W tym momencie możemy zapytać: Jak Paweł może rozumieć
wypełnienie się Bożego planu w jego życiu? Jest posłany, by zwiastować Dobrą
Nowinę poganom, by zakładać zbory i otaczać je opieką, a teraz musi przebywać
wraz z innymi więźniami na statku, na którym nie liczą się jego słowa. Wydaje
się, że jego życie podąża kursem wyznaczonym przez otaczający go świat...
Nieoczekiwany południowy wiatr sprawił, że plany żeglarzy wydały się
zupełnie realne. Wtedy nagle przyszedł gwałtowny wiatr z północnego wschodu.
Był to silny sztorm, tym bardziej niebezpieczny, że groził zniesieniem na
mielizny Syrty. Mielizny te znajdowały się u północnych wybrzeży Afryki
i były niejako zbiorową mogiłą okrętów. Do tego czasu udało im się
wyciągnąć na pokład łódź ratunkową, holowaną na linie za rufą okrętu,
żeby nie zatonęła lub nie rozbiła się o burtę. Musieli jednak wyrzucić wszystkie
zbędne przedmioty w celu zmniejszenia ciężaru statku. Pozbawieni wokół gwiazd
lub słońca nie potrafili określić własnego położenia, przez co strach przed
mieliznami Syrty odebrał im wszelką nadzieję na ocalenie.
Tym razem załoga znalazła się w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa.
Okręty przewożące ziarno należały do dużych jednostek. Nie były
one jednak przystosowane do warunków sztormowych. Statki nie posiadały steru, w
jaki wyposażone są dzisiejsze okręty. Rolę tę spełniały dwa olbrzymie
wiosła spuszczone w wodę po obu stronach rufy. Sterowanie okrętem było więc
bardzo uciążliwe. Poza tym na okrętach tych znajdował się tylko jeden maszt,
na którym rozpinano wielki kwadratowy żagiel pleciony z lin, bądź też szyty
ze skór. Okręt zaopatrzony w taki żagiel nie mógł płynąć pod wiatr.
Najgorsze jednak było to, że żagiel na pojedynczym maszcie przy gwałtownych
porywach wiatru wywoływał tak wielkie naprężenie, że drewniana konstrukcja
nie wytrzymywała i okręt tonął. W obawie przed tym załoga postanowiła
wzmocnić okręt linami. Przeciągnięto liny pod dnem statku napinając je
bardzo mocno przy pomocy kołowrotów, tak że w końcu okręt został powiązany jak
paczka. Widzimy, że groziło im wielkie niebezpieczeństwo.
Gdy czytamy opis zdarzenia, mamy poczucie, że w
czasie gdy wszyscy tracą nadzieję, Paweł, który trwa w społeczności ze swoim
Bogiem zaczyna mieć decydujący wpływ na wydarzenia
Dz.Ap. 27:20-26
20. Gdy …wszelka nadzieja ocalenia
zaczęła w końcu znikać.
21. A gdy już długo byli bez posiłku,
wtedy Paweł stanął pośród nich i rzekł: Trzeba było, mężowie, posłuchać mnie i
nie odpływać z Krety i oszczędzić sobie niebezpieczeństwa i szkody.
22. Lecz mimo obecnego położenia
wzywam was, abyście byli dobrej myśli; bo nikt z was nie zginie, tylko statek.
23. Albowiem tej nocy stanął przy mnie anioł tego Boga, do którego należę i
któremu cześć oddaję, 24. I rzekł: Nie bój się, Pawle; przed cesarzem stanąć
musisz i oto darował ci Bóg wszystkich, którzy płyną z tobą. 25. Przeto bądźcie
dobrej myśli, mężowie; ufam bowiem Bogu, że tak będzie, jak mi powiedziano. 26.
Będziemy wyrzuceni na jakąś wyspę.
W
czasie, gdy znika wszelka nadzieja na przetrwanie, Bóg wykonuje swoją wolę i
przemawia przez swojego sługę Pawła.
Można odnieść wrażenie, że to Paweł przejmuje dowodzenie. Dzieje się tak tylko
dlatego, że trwa on w bliskiej społeczności ze swoim Bogiem i słucha Jego głosu.
Gdy marynarze próbują ukradkiem opuścić okręt, Paweł protestuje i setnik
wypełnia jego wolę (wcześniej Pan powiedział przez anioła: "...oto darował ci
Bóg wszystkich, którzy płyną z tobą" Dz. 27,24)
Paweł prosi, by wszyscy się posilili. Dz.Ap. 27:35-36 35. A gdy to powiedział, wziął chleb, podziękował Bogu
wobec wszystkich, łamał i zaczął jeść. 36. A wszyscy oni, nabrawszy otuchy,
również się posilili.
W ciemności beznadziei pojawia się Boże światło.
Serca żeglarzy napełniają się spokojem.
WYDAWAŁO SIĘ, ŻE:
- Paweł w pełni jest zależny od ludzi i przypadkowych okoliczności
- Droga, którą podąża Paweł podobna jest do kursu statku, na
którym się znajduje i który zmierza do katastrofy
CO W TEJ SYTUACJI STANOWI FUNDAMENT, NA
KTÓRYM PAWEŁ OPIERA SWOJEJ ŹYCIE?
1. Żywa społeczność z Panem
Paweł przyjmuje żywe Słowo, przekazane przez anioła: „Nie bój się, Pawle;
przed cesarzem stanąć musisz i oto darował ci Bóg wszystkich, którzy płyną z
tobą.”
W krytycznym momencie przychodzi Pan, ze swoim słowem i okazuje mu w ten sposób
swoją miłość i troskę.
Bóg nie mówił w ten sposób przez cały czas, jednak we właściwym momencie przemawia.
Dla tych, którzy pragną dostrzegać Boży plan i w ufności oczekiwać jego
wypełnienia w ich życiu, najważniejszą jest żywa społeczność z Bogiem.
To ona stanowi ochronę w różnych okolicznościach, trudnych do ogarnięcia przez
ludzki umysł.
Jako dzieci Boże pragniemy kroczyć drogą, którą nam wyznacza nasz Ojciec,
ufając, że we właściwym czasie będzie mówił i wzmacniał nasze serca.
2. Wiara
Rzym. 1:17 "Bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w
wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie"
Bóg daje rzeczy, których nie widzimy i
jako ludzie sami nie możemy zdobyć.
Nie jest istotne to, co widzą nasze oczy.
Nie jest ważne, czy w oczach tego świata jesteśmy "na górze, czy na dole",
upokorzeni czy wywyższeni.
Najważniejsze jest, by wierze podążać drogą, którą wyznacza nam nasz Pan.
Sprawiedliwy z wiary żyć będzie...
Nasz drogi Panie. W usilnej modlitwie przynosimy
nasze serca. Ty wiesz, gdzie każdy z nas się znajduje i znasz wszystkie
okoliczności naszego życia. Prosimy, chroń naszą społeczność z Tobą. Napełniaj
nasze serca ufnością w oczekiwaniu na wypełnienie się Twojego planu.
Otwieraj nasze uszy na Twój głos, gdy przemawiasz przez Ducha Świętego.
Dziękujemy, że prawdziwie nasze życie jest ukryte w Tobie.
Dziękujemy, za stały i bezpieczny kierunek życia.
Uwielbiamy Ciebie za miłość, wszechmoc i łaskę, objawianą w każdym miejscu i w
każdym czasie!
Prosimy, posyłaj nas do ludzi, którzy zwątpili i których serca potrzebują Twojej
siły..
|