|
|
|
|
Boże dzieło odnowy W poprzednim rozważaniu mówiliśmy o utrwaleniu i ochronie Bożego dzieła. Czytając 9 i 10 rozdział widzieliśmy wspaniały owoc wsłuchania się w głos Bożego Słowa. Tym owocem było wyznanie grzechów, uwielbienie Boga za Jego dzieło zbawienia i przystąpienie do przymierza o nie wracaniu do poprzedniego postępowania.
W 11 rozdziale księgi Nehemiasza pojawiają się słowa, które pozornie mogą wydawać się suchym opisem wydarzeń mających charakter organizacyjny, zawierającym długą i mało znaczącą listę imion i miejsc. Jednak to tylko pozór. Za opisanymi wydarzeniami i imionami kryje się ważna, duchowa rzeczywistość. Mówiliśmy o wspaniałym dziele odbudowy murów i bram Jerozolimy. Ta wspaniałość nie była jednak rzeczą oczywistą dla wszystkich i nie przekładała się w sposób automatyczny na pragnienie zamieszkania w wybranym przez Boga mieście.
Słowo Boże mówi, że ludziom nie było łatwo podjąć decyzję by opuścić swoje domostwa i przenieść się do Jerozolimy.
Czytaliśmy już słowa z siódmego rozdziału, które opisywały zaistniałą sytuację: Nehem. 7:4 Miasto było wprawdzie przestronne i duże, lecz ludności było w nim mało i domostwa nie były odbudowane.
W starożytności problem ten występował często. Grecy, którzy tworzyli miasta musieli przynaglać ludność do osiedlania się w nich. Podobnie było z Tyberiadą, miastem nad Jeziorem Galilejskim, które zbudował Herod Antypas i musiał przymuszać mieszkańców Galilei do osiedlania się w nowym mieście.
O sytuacji opisanej w księdze Nehemiasza, napisał później Józef Flawiusz, żydowski historyk żyjący na w czasach Chrystusa. W Dawnych Dziejach Żydów czytamy: „Lecz Nehemiasz, widząc, że populacja mieszkańców Jerozolimy jest niewielka, motywował kapłanów i Lewitów do opuszczenia okolicznych miast i zamieszkania w mieście. Osobiście, na własny koszt, przygotował dla nich domy.”
W rozdziale 11 czytamy następujące słowa: Nehem. 11:1-3 1. Potem osiedlili się naczelnicy ludu w Jeruzalemie, reszta ludności zaś rzucała losy, aby jednego z dziesięciu doprowadzić do osiedlenia się w świętym mieście Jeruzalemie, a dziewięciu pozostałych w innych miejscowościach. 2. A lud błogosławił wszystkich mężów, którzy okazali ochotę, aby zamieszkać w Jeruzalemie. 3. A to są naczelnicy okręgu, którzy zamieszkali w Jeruzalemie. Lecz w miastach judzkich mieszkali Izraelici, więc kapłani, Lewici, niewolnicy świątynni i potomkowie niewolników Salomona, każdy w swojej włości, w swoich miastach;
Słowa Nehemiasza wskazują, że trudna sytuacja pozostała bez zmian przez dłuższy czas.
Potrzebne było losowanie, by zmotywować Izraelitów do zamieszkania w Jerozolimie. Chociaż lista naczelników, kapłanów, Lewitów, śpiewaków, rycerzy, niewolników oraz wszystkich posiadających określone obowiązki związane z życiem religijnym oraz społecznym była długa, jednak liczba zwykłej ludności przybywającej do miasta była niewielka.
Jakie były powody pojawienia się tego problemu? 1. Życie w Jerozolimie wymagało uświęcenia i oddania w służbie dla Pana. Jak czytaliśmy, mieszkańcy w jedności stawali przed obliczem Pana, przez wiele godzin wsłuchiwali się w głos Bożego Słowa, wyznawali swoje grzechy i korzyli się oraz byli oddani w służbie dla Pana. Postawa ich serc była zgodna z powołaniem tego miasta, które jest święte, wybrane przez Boga do wypełniania szczególnego planu. Dla wielu łatwiejszą rzeczą było pozostawanie poza jej obrębem, w swoich miejscach zamieszkania. Nie wymagało to podjęcia decyzji o zmianie postępowania. Ludzie dążący do uświęcenia byli gotowi zostawić wygodę i wybrać świętość oraz służbę w oddaniu dla Pana.
2. Mieszkanie w Jerozolimie wiązało się z problemami materialnymi. Jak czytaliśmy wcześniej, sytuacja stała się tak trudna, że mieszkańcy miasta pogrążali się w długach, a niektórzy nawet wydawali swoich bliskich w niewolę. Jerozolima nie była miastem handlowym, dlatego życie poza miastem stwarzało lepsze możliwości zdobywania środków na utrzymanie.
3. Mieszkanie w tym mieście wiązało się z zagrożeniem życia. Z opisów Bożego Słowa i samej księgi Nehemiasza dowiadujemy się, że Jerozolima była szczególnie znienawidzona przez wrogów, którzy nie ustawali w podejmowaniu prób zniszczenia Bożego dzieła i przejęcia władzy.
By zmienić sytuację przeprowadzano losowanie. Wybór dokonany w ten sposób traktowano jak wskazanie od Pana, kto jest wybrany do podjęcia służby w mieście.
Byli jednak tacy, którzy pomimo trudów związanych z przeniesieniem się do Jerozolimy, ochoczo podejmowali taką decyzję. 2. A lud błogosławił wszystkich mężów, którzy okazali ochotę, aby zamieszkać w Jeruzalemie.
Ten krótki fragment stanowi opis czegoś pięknego, co musiało poruszać Boże serce. Pomimo różnych przeciwwskazań, pojawiła się grupa Izraelitów, którzy dobrowolnie, z ochoczym duchem podejmowali decyzję zamieszkania na stałe w Jerozolimie i przyjęcia służby, którą otrzymywał każdy z mieszkańców.
W tym wersecie występuje hebrajskie słowo Nadab – dobrowolnie, ochoczo podejmować się jakiegoś czynu
To słowo jest użyte, gdy Bóg mówi o zbieraniu ofiar na zbudowanie przybytku dla Pana. 2 Moj. 25:2 Powiedz synom izraelskim, aby zebrali dla mnie dar ofiarny. Od każdego człowieka, którego pobudzi serce jego, zbierzcie dla mnie dar ofiarny. 2 Moj. 35:21 Potem przychodził każdy, kto miał ochotne serce, i każdy, kogo duch pobudził, i przynosili dar ofiarny Panu na wykonanie Namiotu Zgromadzenia i na wszelką służbę w nim, i na święte szaty. 2 Moj. 35:29 Każdy mężczyzna i każda kobieta z Izraela, których pobudziło serce, składali się na wszelkie dzieło, jakie Pan nakazał Mojżeszowi wykonać, i przynosili dobrowolne dary dla Pana. Chociaż w czasach Starego Przymierza Duch Święty nie mógł działać w taki sposób jak w czasach Nowego Przymierza, Bóg już wtedy pragnął, by czyny Izraelitów były czynami miłości, podejmowanych w zrozumieniu i z oddaniem... Bóg chciał, by Jego lud pokochał to, co umiłowało Jego serce...
Pojęcie Nabat jest też użyte gdy później jest mowa o zbieraniu ofiar na budowę świątyni Salomona: 1 Kron. 29:6-9 6. I złożyli ochotnie swój dar książęta rodów i książęta plemion izraelskich, i dowódcy nad tysiącami, i setnicy, i zarządcy mienia królewskiego, 7. Złożyli na potrzeby świątyni Bożej pięć tysięcy talentów złota, dziesięć tysięcy złotych darejków, dziesięć tysięcy talentów srebra, osiemnaście tysięcy talentów spiżu, sto tysięcy talentów żelaza. 8. A kto miał drogie kamienie, składał je w skarbcu świątyni Pana do rąk Jechiela, Gerszonity. 9. A lud radował się z tego, że tak ochotnie składali oni swe dary, gdyż z całego serca składali te dary Panu; również i Dawid, król, wielce się radował Wielkie budowle takich impertiów jak Egipt, Asyria, Babilon czy Persja były budowane przez rzesze niewolników, którzy oddawali się pracy w poczuciu przymusu. Środki finasowe na ich budowę pochodziły z podatków i wojennych grabieży. Bóg pragnął, by Jego wszelkie dzieło było odmienne od dzieł tego świata i opierało się na miłości, która jest odpowiedzią na Jego miłość...
Teraz mieszkańcy, ochoczo podejmują decyzję, by zamieszkać w Jerozolimie, pomimo
wyzwań i przeciwności. Ochotnicy napełniają się pragnieniem, które wypełniało serce Nehemiasza. Poruszony losem Jerozolimy i jego mieszkańców, pozostawił on zaszczytne stanowisko podczaszego u boku największego władcy ówczesnego czasu i wybrał Jerozolimę
Ich serca napełniają się pragnieniem, które wypełniało Boże serce. Bóg wybrał to miejsce i wypełnia swoją wolę niezależnie od kosztu, jaki należy ponieść. Ojciec posłał swojego jednorodzonego Syna, by oddał swoje życie w Jerozolimie. Pan Jezus zmierzał do Jerozolimy wiedząc, że tutaj zapłaci największą cenę za dzieło zbawienia. Łuk. 13:33-34 Tymczasem muszę dziś i jutro, i pojutrze odbyć drogę, bo jest nie do pomyślenia, by prorok ginął poza Jerozolimą. Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie byli posłani, ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła, a nie chcieliście.
Ci, którzy wybrali Jerozolimę, zamieszkali w miejscu, w którym panowało nieustanne zagrożenie, lecz wybrali też miejsce w którym mogli doświadczyć szczególnej obecności Pana, Jego mocy i chwały.
Bóg otwiera nam drogę do Jerozolimy… On nie chce nas zmuszać, lecz zaprasza. On przygotował dla nas miejsce swojej obecności…
Dla wielu, chrześcijaństwo kojarzy się z przymusem… Mamy świadomość, że sprawa wyboru życia wiecznego nie jest sprawą zrealizowania naszej zachcianki, lecz wyboru pomiędzy życiem wiecznym a wiecznym potępieniem. W tym znaczeniu jesteśmy przymuszeni do wyboru życia wiecznego. Jednak od początku Bóg pobudza nasze serca do dokonania wyboru w ochoczym duchu, w odpowiedzi na Jego miłość. 1 Jan. 4:10 Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze. Bóg jako pierwszy okazuje nam miłość, byśmy odpowiedzieli miłością i z miłości, w ochoczym duchu podejmowali nasze decyzje.
Pewien chłopiec trzymał u siebie w pokoju kanarka, którego bardzo kochał. Pewnego dnia zachorowała jego matka i śpiew ptaszka stał się dla niej męczący, sprawiając jej dodatkowy ból. W pewnym momencie chłopiec chwycił klatkę z ptaszkiem, zaniósł ją do kuzyna i wrócił, informując mamę, że już nie będzie musiała cierpieć z powodu hałasu, gdyż oddał kanarka. Wtedy chłopiec usłyszał słowa matki: „Przecież tak bardzo kochałeś tego ptaszka? Jak będziesz to mógł znieść?” „To prawda, kochałem go, lecz Ciebie kocham jeszcze bardziej…” Czyn tego chłopca był kierowany miłością, która postawiła w cieniu wszelkie inne przywiązania i zależności. Dlaczego mieszkańcy byli gotowi pozostawić swoje domostwa i ochoczo zamieszkać w mieście pełnym trudności i zagrożeń? Gdyż bardziej od własnych spraw, umiłowali to, co było bliskie Bożemu sercu… Ich miłość do tego co Boże, przeważyła nad miłością do tego, co należało do ich własnego świata.
Powołując mężów Bożych, Pan zapraszał ich do wkroczenia na drogę wiary i pozostawienia tego, do czego byli przywiązani. Abraham był gotów opuścić Ur Chaldejskie, Mojżesz był gotów pozostawić dwór faraona... Poznając te historie dowiadujemy się, że Bóg nie chce nas ograbić, lecz wprowadzić do rzeczywistości Jego błogosławieństwa, niezależnie od kosztu i wyzwań jakie się z tym wiążą. Tej prawdy będziemy się uczyć do końca naszych dni…
Apostoł Paweł nawołuje do Tymoteusza: 2 Tym. 2:20-2120. W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. 21. Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego.
Jerozolima zapraszam każego z nas... Pragniemy te słowa przyjąć ze zrozumieniem potrzeby poznania Bożego serca, umiłowania tego, co kocha nasz Pan i dokonania wyboru w miłości rozbudzonej przez Duch Świętego...
Pragniemy się modlić o… - bliską relację z naszym Ojcem - poznawanie Bożego serca - rozmiłowanie się w tym, co ukochał Pan - decyzje podejmowane z miłości do Boga - gotowość poniesienia kosztu z miłości do Ojca - pragnienie przebywania w świętym miejscu, życia w oddaniu dla Pana - wstępowanie w ślady Pana Jezusa, który wybrał Jerozolimę dla naszego zbawienia |